Emocje silniejsze niż rozsądek, czyli słowo o neuroekonomii

Emocje silniejsze niż rozsądek, czyli słowo o neuroekonomii

Nauka ekonomii przez dziesięciolecia opierała się na założeniu, że człowiek jest istotą rozumną i podejmującą racjonalne decyzje. Współcześnie odchodzi się jednak od koncepcji homo oeconomicus, ponieważ wiele z naszych działań okazuje się mocno nieekonomicznych. Rozwój nauki nad ludzkim mózgiem oraz możliwość zastosowania nowoczesnych metod jego obrazowania doprowadziły do narodzin nowej gałęzi nauki. Neuroekonomia ma na celu zrozumienie, jakie procesy zachodzą w naszych umysłach w trakcie podejmowania decyzji związanych z pieniędzmi, inwestowaniem czy konsumpcją.

Pierwotne instynkty podstawą decyzji

Na podejmowane decyzje składa się współoddziaływanie dwóch sił, wywodzących się z różnych struktur mózgu. Pierwsza z nich to warstwa głęboka, będąca ośrodkiem myślenia odruchowego. Ukształtowany przez tysiące lat ewolucji instynkt nakazuje nam to, co sprzyja przetrwaniu: unikanie kar i dążenie do nagród. Reakcje mające źródło w tej części umysłu są automatyczne i zachodzą poza naszą świadomością. W opozycji do mózgu odruchowego stoi mózg refleksyjny, mieszczący się w zewnętrznej warstwie mózgu – korze. Gdy mózg odruchowy nie radzi sobie ze zbyt skomplikowaną sytuacją, stery przejmuje ta bardziej racjonalna, zdolna do przetwarzania złożonych problemów i emocji struktura. Co istotne, moc oddziaływania mózgu odruchowego jest większa niż mózgu refleksyjnego – także w kwestiach dotyczących pieniędzy.

Instynktowne inwestowanie

Ekonomiści i analitycy finansowi przez wiele lat wierzyli, iż inwestorzy potrafią działać logicznie, oceniając ryzyko i potencjalny zysk. Tymczasem rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Zarabianie i tracenie pieniędzy są zjawiskami, które bardzo silnie oddziałują na nasze instynkty. Te zaburzają racjonalną i chłodną ocenę sytuacji. Mózg osoby, której inwestycje przynoszą zyski, wykazuje aktywność identyczną jak u kogoś znajdującego się pod wpływem narkotyków. Już dwukrotny bodziec pozytywny (np. niewielki zarobek na posiadanych akcjach) powoduje, że mózg odruchowy automatycznie oczekuje pojawienia się podobnego bodźca po raz kolejny. To sprawia, że podświadomie doszukujemy się wzorców i prawidłowości tam, gdzie ich nie ma. Co interesujące, oczekiwanie zysku i faktyczne osiągnięcie go to zjawiska różnie przetwarzane przez nasze umysły. Nadzieja i czekanie na doświadczenie czegoś dobrego jest intensywniejszym uczuciem, niż samo osiągnięcie celu. Oznacza to, że inwestowanie potrafi dać więcej szczęścia niż same zarobione pieniądze. Z tego powodu niektórzy „popełniają” takie inwestycje, które im się nie kalkulują, właśnie po to, by doświadczyć tego przyjemnego stanu. Nasze podświadome poszukiwanie szybkich nagród sprawia, że trudniej nam się zdecydować na lepszą inwestycję z bardziej odległym w czasie zyskiem. Podszept z głębi jaźni każe nam wybrać mniejszy, ale szybszy zarobek. Cały szereg automatycznych reakcji dyktowanych przez mózg odruchowy sprawia, że podejmując decyzje inwestycyjne, w dużej mierze kierujemy się nie do końca racjonalnymi i świadomymi przesłankami.

Instynktowne konsumowanie

Decyzja o zakupie także jest mocno podszyta emocjami; w istocie za każdym razem jest ona odpowiedzią na pytanie: „czy ten produkt wart jest wydania tak ciężko zarobionych pieniędzy?” Oznacza to zatem, że naszymi zakupami często kieruje nie rozsądek, a uczucia. Emocje odczuwane w danej chwili przenoszą się na ocenę wartości potencjalnego zakupu. Fakt ten wykorzystywany jest powszechnie przez sprzedawców i merchandiserów. Chętniej kupujemy produkty, których w reklamach używają osoby piękne, zamożne i szczęśliwe. Kierowani instynktowną chęcią otrzymania nagrody sięgamy po opakowania oznaczone napisem promocja lub gratis. Kupujemy więcej, gdy w sklepie gra wpadająca w ucho muzyka lub roznosi się przyjemny zapach. Odczuwane pozytywne emocje mogą podpowiadać nam, aby za daną rzecz zapłacić więcej, niż jest ona faktycznie warta. Oznacza to, że jeśli chcemy podjąć racjonalną decyzję zakupową, musimy dokonać nie tylko kalkulacji ekonomicznej, ale i emocjonalnej. Świadome kontrolowanie euforii w sklepie pozwoli na trzeźwo ocenić prawdziwą wartość, jaką ma dla nas dana rzecz.

Trudna walka

Nie jest łatwo kontrolować nasze naturalne instynkty i odruchowe reakcje. Warto jednak być ich świadomym, by nie oddać zwycięstwa walkowerem. Wprawdzie przez tysiące lat automatyczne zachowania pozwalały przetrwać gatunkowi ludzkiemu, współcześnie niekiedy sprowadzają nas na ekonomiczne manowce. Z tego powodu starajmy się do głosu dopuścić oba nasze wewnętrzne głosy, zarówno te pochodzące z mózgu odruchowego, jak i refleksyjnego.

Podsumowanie:

  1. Neuroekonomia bada, co dzieje się w mózgu w czasie podejmowania decyzji natury ekonomicznej.
  2. Na nasz proces decyzyjny mają wpływ dwie siły: mózg odruchowy oraz mózg refleksyjny. Pierwszy nakazuje działania przynoszące nagrody i pozwalające uniknąć kar. Drugi dokonuje racjonalnych ocen sytuacji.
  3. Automatyczne schematy decyzyjne wpływają na to, w jaki sposób inwestujemy i jak konsumujemy.
  4. Wiedza o tym, jak działają nasze instynkty, pozwoli lepiej kontrolować własne decyzje.
24.10.2016 | Getin Bank | 4 minuty czytania
WIBOR i LIBOR – co to jest i dla kogo ma największe znaczenie?